image

Witajcie. Dziś była połowa tygodnia zabaw. Było fajnie. Rano wziąłem taxi, której kierowcą nie był tylko polak, ale polak którego znałem. Miło. Byłem w szkole o 8, a miałem być na 8:30. Na szczęście szybko potem przyszli koledzy.

Ruszyliśmy około 8:45, a w Leeds byliśmy około 10. Byliśmy rozdzieleni rozdzieleni na dwie grupy- dwa autobusy. Nie zadowala mnie to. Tak naprawde to lubie tylko 3 osoby w tej jednej 60 osobowej grupie- w tym nauczyciela. Z 15 da się pogadać a reszta to skończeni idioci. Na szczęście miałem Twittera :)

Muzeum było fajne i duże, i tam już nie musieliśmy być w grupach, więc większość czasu spędziłem z przyjaciółmi. Było to muzeum obrony- ale mieli nie tylko to, bo też bronie. Interaktywność muzeum zadowoliła mnie. Przed pierwszą był pokaz walki mieczami, a potem poszliśmy do sklepu. Zakupiłem dwie drewniane sowy i żołnierzyka z brązu xD

Na koniec poszliśmy na prymitywną zabawe dla bogatych ludzi. Fajnie było, wideo wgram jutro bo Flickr zwariował troche… Może widzialność nie była najlepsza, to było to tak skonstruowane aby wszędzie coś sie działo.

Wróciliśmy do miasta o 15:55. Poszłem na przystanek, troche poczekałem, i poszłem z nudów na inny. Autobus przyjechał coś koło 52 po 16… Szkoda że nie miałem numeru na taryfe. Kierowca był załamaniem. Gdy tylko wjechaliśmy do Morecambe, to tak zachamował że kolega prawie rozwalił sobie głowe ;o Potem jeszcze się na nas wydarł że glośno, i dalej jechał jak idiota. Omijał każdy przystanek i klnął- nudzi mu się?

To chyba na tyle, więcej fot jest na Flickr, a wideo wgram jutro, nara!