Dziś był dobry dzień, pomimo 5.3mm deszczu. Bus był spóźniony, a ja w klasowym zebraniu, musiałem śpiewać. Wbiłem do szkoły 4 minuty przed nim, odstawiłem składniki na ciasto i wbiegłem minute spóźniony. A już mieli mnie zastąpić. Nawet Ci którzy mnie wcześniej wyzywali i obrażali, gratulowali mi występu. Niedługo na 80% pojawi się klip na blogu :D Potem miałem lekcje religii. Zaczęło mnie irytować to że nauczycielka faworyzuje mnie. Nie wiem czy to naprawde dla tego że ja dobrze pracuje, czy czysta fawozyracja. Ale tak czy siak- irytujące. Następnie miałem Francuski. Dowiedziałem się że Canal + istnieje też we Francji oraz przegadałem cała lekcje z koleżankami o Simsach 3, które swoją drogą, niezmiernie irytują mnie ilością bugów jakie posiadają. Grr. Na przerwie Tweetowałem, a potem miałem geografie. Nic ekscytującego. Potem miałem trzy lekcje gotowania. Na dwóch robiłem to ciasto:

Idź do Flickr

Wrzuciłem tam jabłko, maliny, truskawki i jakieś niebieskie bobki. A potem mniejsze ciasteczka robiłem, też owocowe, i też dobre. Bedę je robił na święta chyba, więc wtedy dam foty. Wracając do domu zmokłem, pomimo mojej niesamowicie znienawidzonej kurtki. Ale przynajmniej autobus działał dobrze xP

Póżniej nie działo się już nic ekscytującego.